Zaznacz stronę

Wiosna nadeszła. Sprzyja aktywnością na świeżym powietrzu. Z niecierpliwością wyczekujemy słońca. Rodzice jednak czasem  z obawą rozpoczynają sezon wiosenny. Dlaczego? Bo znowu się zacznie. Co?

 

Poniżej moje subiektywne spostrzeżenia ujęte w 10 próśb rodzica.

 

 

  1. Sprzątaj po swoim psie.

Kiedy topnieją śniegi i wychodzi słonko zamiast zapachów zieleniejącej trawy wszędzie dookoła czuć unoszący się swąd psich „pozostałości”. Nie dotyczy to tylko trawników, bo czasem trudno przejść czy przejechać wózkiem, rowerkiem tudzież hulajnogą przez chodnik. Kochani właściciele czworonogów sprzątajcie po swoich pupilach. Czyż nie milej byłoby w lato usiąść w parku na kocyku z koszem piknikowym nie obawiając się wdepnięcia w psią bombę?

 

  1. Mamo! Muszę do toalety!

Zdarzają się sytuacje awaryjne, kiedy dziecko podczas zabawy na świeżym powietrzu nagle poczuje pilącą potrzebę fizjologiczną. Znacie to? Życie. Co możemy wtedy zrobić? Ja szukam najbliższej restauracji, sklepu ewentualnie toalety miejskiej – na szczęście coraz więcej pojawia ich się w okolicach placów zabaw. Niedopuszczalne jest wysadzanie dziecka na placu zabaw. Jeśli nie ma innych opcji i musimy wysadzić nasze dziecko, szukamy ustronnego miejsca i oczywiście sprzątamy po wszystkim. Polecam również zakup tekturowych, biodegradowalnych toalet przenośnych, które skutecznie rozwiązują awaryjny problem – to koszt ok.6 zł. Uczymy też dziecko odpowiedzialności i dbałości o środowisko.

 

  1. Na plac zabaw nie wprowadzamy psów.

Patrz punkt 1. Kiedy na zwróconą uwagę, słyszę od właściciela, że ja przecież pilnuję swojego psa i on nigdzie nie nasika to ogarnia mnie pusty śmiech. Place zabaw dla dzieci są przeznaczone dla dzieci. Psy mają własne place zabaw. Poza tym, cóż to za przyjemność dla czworonoga siedzieć przywiązanym do ławki przez kilka godzin, kiedy nasz młody panicz bawi się na całego. Ależ spacer! Dodajmy do tego to, że piesek może bać się innych dzieci, dzieci mogą bać się psa, czy być na niego uczulone. Szanujmy innych ludzi i szanujmy swojego psa.

 

  1. Plac zabaw wolny od dymu.

Co roku walczę z tym problemem. Irytują mnie bardzo ludzie palący papierosy na placu zabaw (o piciu piwa już nawet nie wspominam), a już w szczególności rzucający niedopałki na tenże plac. Od tego są kosze na śmieci. Sprzeciwiam się temu, aby moje dzieci bawiły się wśród niedopałków i w dymie! Nie bójcie się zwrócić uwagi palącej osobie i poprosić ją, aby paliła za ogrodzeniem.

Ten sam problem dotyczy „upuszczani” papierków, sreberek, torebeczek na placu zabaw czy ulicy. Śmieceniu mówię stanowcze Nie!

 

  1. Powietrze wolne od przekleństw.

To samo dotyczy przeklinania. Niejednokrotnie podczas jazdy środkami transportu publicznego, czekając na przystanku, podczas zakupów w sklepie czy po prostu idąc ulicą moje dzieci były narażone na wysłuchiwanie słów uważanych za nieprzyzwoite, obelżywe.

I wcale nie wychodziły one z ust nastolatków, którzy chcieli popisać się przed kolegami. Zdarzało mi się zwracać uwagę dwóm panom w średnim wieku, którzy prowadzili ożywioną konwersację suto okraszaną tego typu ozdobnikami tuż przy bramie przedszkola, bo akurat tam się spotkali.

 

  1. Plac zabaw to nie kawiarnia.

Zupełnie przypadkowo odwiedzając plac zabaw i spotykając tam te same osoby jesteśmy w stanie dowiedzieć się prawie wszystkiego o ich życiu. Jak? Niektórzy ludzie mają zwyczaj prowadzenia niekończących się pogawędek telefonicznych, podczas gdy ich pociecha hasa na placyku. Zupełnie nie krępując się obecnością innych osób, siedzących na tej samej ławce lub ławkach obok ze swadą rozprawiają o najintymniejszych sprawach osobistych, bynajmniej nie szeptem. Ludziska kochani umówcie się na ploteczki w kawiarni czy domu. Spędzicie miło czas szanując swoją prywatność i zachowując sekrety znajomych.

 

  1. Wiosenna miłość kwitnie.

Wiosna – pora miłości. Najpiękniejsze uczucie na świecie. Warto okazywać je naszym bliskim jak najczęściej, ale niekoniecznie od razu musi wiedzieć o tym cały świat. Miło się przytulić, objąć, złapać za rękę, pocałować. Niektóre czułości jednak są dopuszczalne tylko w zaciszu domowym. Ławka takim miejscem nie jest. To rodzice nastolatków są od tego, aby nauczyć intymności własne dzieci. Ale co zrobić z dorosłymi, którzy zachowują się tak w miejscu publicznym?

 

  1. Proszę nie robić zdjęć dzieciom!

Kilka razy zdarzyło mi się zauważyć panów robiących zdjęcia dzieciom na placu zabaw. Nie, nie swoim pociechom, ale różnym dzieciakom. Uwierzcie mi, że niewielu rodziców zwróciło na ten fakt uwagę. W takich momentach nie mam żadnych skrupułów, aby podejść do „fotografa”, żądając zaprzestania czynności, wykasowania zdjęć i zawiadomienia policji czy straży miejskiej.

 

  1. Fontanna służy do podziwiania.

Bardzo lubię patrzeć na fontanny. Szum wody uspokaja. Niektórzy rodzice jednak uważają, że jest to świetne miejsce, aby ich mały amator kąpieli ochłodził się podczas letnich upałów. Niektórzy właściciele piesków mają podobne pomysły na wykorzystanie fontanny. Do kąpieli służy zacisze domowej łazienki, a do popływania basen, rzeki, jeziora.

Jeśli to nie przekonuje to ostatni argument. Zdrowotny. Fontanna jest siedliskiem ogromnej ilości bakterii, kąpiące się w niej dziecko ma ogromne szanse na ich złapanie i chorobę.

 

  1. A chcesz ciasteczko?

Kiedy dajemy coś do jedzenia swojemu dziecku, a obok stoi inne i patrzy na nas oczami kota z pewnego filmu to serce nam się kroi i naturalnym odruchem jest poczęstowanie malucha. Nie robię tego bez zapytania o zgodę rodzica dziecka. Po pierwsze nie wiem, czy nie jest ono na coś uczulone. Po drugie może z jakiegoś powodu nie jada słodyczy. Po trzecie – względy bezpieczeństwa – my też uczymy naszą pociechę, aby nie brała cukierków od obcych, prawda?

 

 

Zgadzacie się z poniższym dekalogiem? A może macie własne spostrzeżenia? Podzielcie się nimi w komentarzach.

dobrego wiosennego spaceru 🙂

Monika Oryl – Misztela