Zaznacz stronę

Ostatnio, podczas rozmowy zostałam nazwana „specką od zrobionego”. Fajnie brzmi, prawda? Moje znajome stwierdziły, że u mnie to jakoś tak szybko idzie: wymyślone i zrobione. Długo opierałam się serii pytań o moją strategię. Uśmiałam się serdecznie, kiedy nalegały, by zdradzić im sekret…

 

Im dłużej o tym myślę …

Tym bardziej dochodzę do wniosku, że miały rację. Ukłony Kamila z IKIMASA i Celina – Artystka Swojego Życia 🙂

 

MAM METODĘ

 

Spotykam się z pochwałami pod moim adresem, wyrazami niedowierzania i podziwu, że daję sobie radę, że organizuję moje i córki życie, zarządzam na odległość i jestem uśmiechnięta. Serio. Na początku nie rozumiałam o co chodzi. Przecież to oczywiste. Niedawno zrozumiałam, że jednak nie. Co jest podstawą w mojej metodzie?

 

ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Spotkałam dawno niewidzianego znajomego. Opowiadaliśmy sobie co słychać, co robimy, co robią teraz nasze dzieci i jak się organizujemy. Wiecie? On jest odpowiedzialny za rozwój sportowy, zakupy, gotowanie obiadu i transport dzieci na zajęcia, a żona za odrabianie lekcji, za edukację dzieci. Fajny podział co?

U mnie nieco inaczej. Życie chciało tak, że zabrało ojca mojej córce, kiedy miała 8 lat. Jestem odpowiedzialna za sport, rekreację, bywam kierowcą, lekarzem, wolontariuszem, dostawcą jedzenia do domu i kucharzem. Też fajnie.

 

Kiedy zdaję sobie sprawę z tego, że beze mnie nie ma życia mojej córki, zmienia się perspektywa i nagle już się chce zadbać o codzienne i niecodzienne sprawy.

 

WPŁYW

Kiedyś na szkoleniu ktoś pokazał mi koła odpowiedzialności i wyboru Coveya. Nie zrobiły wtedy na mnie wrażenia. Dziś to moje podstawowe narzędzie. Zajmuję się tym, na co mam wpływ. Każdą sprawę analizuję pod tym katem. Jeśli nie mam wpływu, zastanawiam się, co mogę, jak mogę, szukam rozwiązań. Dzięki temu nie marnuję energii, jak mówi moja znajoma, na boksowanie się z koniem 🙂

 

Kiedy zaplanuję, chcę mieć siłę na zrobienie tego zaplanowanego. Oszczędzam zatem energię na rzeczy ważne.

 

PRIORYTETY

Brzmi poważnie. Kiedy szkolę z organizacji pracy w biznesie, wiele osób nie potrafi określić, co jest dla nich priorytetem. Wszystko wydaje im się ważne. Sztuką jest umieć to odróżnić. Priorytetem jest dla mnie to, co w największym stopniu przybliża mnie do realizacji mojego celu. Masz cele? Ja mam, rozpisane na etapy, harmonogram. Łatwo wtedy podjąć decyzję: idę na kawę do sąsiadki, czy piszę raport dla klienta 🙂 Oczywiście, relacje z ludźmi są ważne, ale zrobione zadania też 🙂

 

Kiedy mam podjąć decyzję, co zrobić, bo doba ma przecież tylko 24 godziny, przypominam sobie moje priorytety i zadaję pytanie: po co chcesz to zrobić?

 

PLAN

No dobra, żyję z kalendarzem. Tym w google i moim papierowym notesem. Zapisuję terminy wyjazdów, szkoleń, konsultacji, spotkań, ale też lekarskich wizyt, spraw córki i wszelkich zobowiązań. Pomiędzy sprawy z określonym terminem wkładam te, co można zrobić, jak to my kobiety, w między czasie i po drodze.

 

Kiedy spraw jest wiele – terminarz pamięta za mnie 🙂

 

ROZKŁAD DNIA

Specka od zrobionego lubi zaczynać dzień pracy o 8.00, najlepiej, kiedy już pozbędzie się dziecka z domu. Efektywna jestem do 12.00, potem obowiązkowo robię przerwę na lunch. Zwykle zaczynam od małych spraw, odpisanie na maila, wysyłka czegoś, itp., a potem zabieram się za prace koncepcyjne: pisanie nowego szkolenia, wymyślanie nowych kursów i wyzwań on-line, czy pisanie tekstów na bloga. Kończę pracę około 15.00. Robię długą przerwę, zajmuję się córką i jej sprawami. Najczęściej jestem kierowcą. Wieczorem siadam do kolejnej porcji pracy. Niedługo. Przecież trzeba jeszcze pospacerować.

 

Kiedy mam ustalony rytm dnia zgodnie z moim rytmem – pracuję efektywniej.

 

ENERGIA

Odnawiam energię. Naprawdę. Nie potrafiłam kiedyś odpoczywać. Mąż ciągnął mnie za rękę i marudził: „usiądź w końcu, ciągle się kręcisz, jak twoja mama”. Efekt był taki, że ja miałam pretensje do niego, że on nic nie robi, a ja tak i jeszcze byłam zmęczona. Oj są dni, kiedy nie mam na nic siły. Zwyczajnie, nie chce mi się. I wiesz co wtedy robię? Mówię sobie: dziś robisz nic, może tak być 🙂

 

Kiedy chcę być efektywna, powinnam zadbać o „ostrzenie piły”.

 

LUDZIE

Jest ich wokół mnie niewielu 🙂 Za to pierwszorzędnej jakości. Kiedy nie daję rady sama, proszę o pomoc. Wiesz, przeczytałam ostatnio, że nieumiejętność proszenia o pomoc jest jednym z produktów ubocznych nieśmiałości. Byłam nieśmiałym dzieckiem. Szczególnie w stosunku do rówieśników, za to bardzo dobrze czułam się wśród osób starszych i na scenie 🙂 Wykonałam wielką pracę nad sobą i pokonałam moje lęki. Potrafię poprosić i nie boję się, że ktoś odmówi. Ma prawo.

 

Kiedy nie daję rady sama – proszę o pomoc.

 

To moje sposoby na bycie „specką od zrobionego”. Pewnie jest jeszcze coś, na co nie zwracam uwagi, bo wydaje się taką oczywistością 🙂

A ty? Masz swoje metody na skuteczne działanie?