Zaznacz stronę

Chodzę z takim pytaniem sobie od mojego powrotu z zagranicznych wakacji. Był all inclusive, wieczorne animacje w wykonaniu hotelowego animations team. Kto był na takich „wywczasach”, wie, o czym piszę. Obserwowałam dzieciaki biegające po sali ze sceną, na której działy się „występy”. No dobra, będę uczciwa, niektóre były naprawdę na poziomie i było na co popatrzeć 🙂

Wracając do dzieci. Wakacje to specjalny czas. Nieco odpuszczamy, nie ma szkolnego rygoru wstawania, odrabiania lekcji i biegania z zajęć na zajęcia. Co w zamian? W zamian rodziny z dziećmi w hotelu. Dorośli przy stoliku, z dala od dzieciaków, bo przecież hałas. Stół załatwiony, bo … wiadomo – all inclisive. Dzieci biegające przy scenie, zajmujące stoliki właśnie tam – a na stoliku: cola, słodkie napoje i chipsy – „super foods” … W ciągu dnia lody, frytki i pizza.

 

Wracam nad nasze polskie morze. Mieszkam w kurorcie, a raczej rzut beretem od niego. To i tu obserwuję. Co kupują rodzice swoim dzieciom nad morzem? Oczywiście, że to, co jest: lody, gofry, gofry z lodami, cukierki krówki, żelki i inne kolorowe słodycze, a popijają to wszystko soczkami.

 

To samo w sklepie. W koszykach każdego z kupujących znajdziesz coś słodkiego. Dla dzieci kolorowe papierki – wiadomo – marketing działa!

 

Cukrowe szczęście …

Rozmawiam z moim znajomym o mojej bezukrowej diecie ( z wyjątkami – kto śledzi mnie na Instagramie widział wczorajsze obżarstwo) i nagle on zadaje mi pytanie: „Gosia, co my robimy tym dzieciom?”

Dajemy im cukrowe szczęście. My dzieci wychowane na słodyczach na kartki, wy dzieci znające od dziecka coca colę. My – dziś rodzice nagradzamy słodyczami, wypełniamy popołudnia słodyczami, obiecujemy słodki deserek, jeśli dziecko zje obiadek. Nawykowo kupujemy słodycze. Uczymy dzieciaki, że słodycz to nagroda i w ten sposób kształtujemy ich myślenie: „Chcę nagrodę”. Wiesz na czym ostatnio się przyłapałam? Robiąc zakupy w sklepie miałam chęć kupić coś jeszcze fajnego na popołudnie dla córki i pomyślałam o czymś słodkim. Dlaczego nie o owocach?

 

Trochę cyfr …

Są badania, które mówią, że zużycie cukru w przeliczeniu na 1 osobę spada, bo zaczynamy zmieniać nieco nasze zachowania żywieniowe. Ciebie też dopadła moda na cukier trzcinowy, ksylitol czy stewię? Z drugiej  strony GUS podaje, że od czasu wstąpienia Polski do UE konsumpcja cukru na mieszkańca zwiększyła się o 16%. Jak to możliwe? Jemy coraz więcej produktów wysokoprzetworzonych i gotowych. Poczytaj etykiety. Wszędzie dodany jest cukier!

 

Uczę się …

Moje dziecko dostawało cukier, przetworzone produkty i słodkie jogurciki kupowane z miłością i wiarą, że dbam o moje dziecko najlepiej, jak potrafię. Dziś mam inną świadomość. Czytam etykiety, nie kupuję przetworzonych produktów i piekę ciacha z banana. Myślisz, że to trudne? I tak i nie. Zaczęłam powoli.

Jeśli i Ty chcesz zmienić coś w swoim sposobie żywienia i wyzwolić się od uzależnienia cukrem:

  1. Codziennie, przez na przykład tydzień, zapisz co jadacie, Ty i Twoja rodzina – to nieco uciążliwe zadanie, nie ukrywam, ale dzięki temu zobaczysz, co przeważa w waszej diecie.
  2. Przeanalizuj dzienniczek pod katem ilości i jakości spożywanych produktów – jeśli nie wiesz, co sądzić o waszym sposobie odżywiania – poszukaj pomocy dietetyka, psychodietetyka lub Agnieszki Majewskiej z Gotuje nie truje
  3. Wybierz i zaplanuj jedną drobną zmianę, np.: zamiast kawy zacznij dzień wodą z cytryną (o jej dobroczynnym działaniu poczytaj w sieci, np. u Pepsi Eliot), zamiast cukierka czy słodkiego deseru podaj dzieciom sałatkę z owoców, mus z owoców bez cukru, …
  4. Świętuj sukcesy – zapisz swoje sukcesy w dzienniczku i po każdym tygodniu wyznacz sobie nagrodę – tylko nie słodycz!!!! I koniecznie daj znać, jak ci idzie!

 

A kto potrzebuje dodatkowej motywacji do zmiany, niech obejrzy film „Cały ten cukier” dostępny w sieci!

Trzymam kciuki!

Gosia, psychodietetyk