Zaznacz stronę

Lubię długie jesienne wieczory, koc, herbatę i rozmowy o ważnych sprawach. Lubię, kiedy odwiedza mnie Monika, specjalistka od nastolatków, nie tylko teoretyk psycholog, także praktyk, bo mama nastoletniej pary bliźniąt. Przy tej herbacie zawsze snuje się ciekawa rozmowa. Tym razem o komunikacji z dziećmi. O tym, że to nie lada wyzwanie, szczególnie, kiedy to dziecko ma już kilkanaście lat, swoją mądrość, cele, doświadczenia, wiedzę i  równie nastoletnie autorytety. Na dodatek ma tyle ważnych spraw i zajęć! Na dodatek targają nim emocje, z którymi mu ciężko sobie poradzić. I nic dziwnego, skoro nie ma jeszcze wykształconej umiejętności regulacji emocji.

Monika mówi, że etap dojrzewania to rozdział życia, któremu spokojnie można nadać tytuł: „Emocje”. I to zazwyczaj dość trudnych i mocno przeżywanych. Nie zawsze są to emocje negatywne. Jeśli macie dziecko w tym wieku, to możecie zauważyć, jak szybko potrafi z euforii przejść do smutku i na odwrót. I samo nie rozumie, z jakiego powodu tak się dzieje. Ot, jest…

A my, rodzice, musimy sobie z tymi emocjami radzić i pozwolić, aby „wypłynęły” z młodego człowieka w  akceptowalny społecznie sposób. Nie zawsze same emocje budzą nasz niepokój. To sposób ich wyrażania jest dla nas nieakceptowalny, prawda?  Oj, nie lubię tego trzaskania drzwiami, rzucania plecaka, obrażania się i tym podobnych zachowań. Jak na to zareagować? Jakich użyć słów, by nie pogarszać tej sytuacji? Tak, tak. Nie pogarszać, bo tak sobie z Moniką rozmawiamy, że łatwo nakręcić spiralę emocji, a trudniej zrobić STOP, zareagować inaczej.

Trudno, bo mamy „wdrukowane” sposoby wychowania dzieci, wzorujemy się na naszych rodzicach, powielamy ich błędy i robimy swoje własne. Jednym z błędów rodziców dzisiejszych czasów jest przecież to, że nie pozwalamy naszym dzieciom tych negatywnych emocji mieć! Wyszło nam kilka zasad, które pomogą nam poradzić sobie z emocjami nastoletnich dzieci.

Trzy zasady, które warto stosować w sytuacji, kiedy Twoje dziecko doświadcza właśnie emocji:

  1. Pozwól dziecku doświadczyć emocji

    Wiesz już, że taki to okres w życiu każdego człowieka i trudno go za to krytykować. Zgadzaj się na to, że twoje dziecko może odczuwać strach, gniew, wściekłość. Pozwól mu na to – nie blokuj słowami: „uspokój się”, „nie martw się”, „proszę iść do pokoju i wrócić jak ci przejdzie”. Akceptuj poprzez: „rozumiem, że czujesz się…”

  1. Zajmij się emocją

    Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać, chociaż Monice idzie całkiem nieźle, kiedy stosuje zasadę trzech pytań przeczytaną w jednej z książek pani Iwony Majewskiej- Opiełki:

    pierwsze: Jak się czujesz?

    drugie: Czego byś chciała?

    trzecie: Czego się obawiasz?

Kiedy dziecko przychodzi ze szkoły wściekłe i z szybkością karabinu maszynowego zaczyna opowiadać jak ta głupia Zośka ją wkurzyła, albo jak ten pan od historii, czy cokolwiek innego, to co ciśnie ci się na usta? Monice i mi bardzo często wychodziły dobre rady, czyli „ty lepiej…”. Blokuje to emocję, jakiej doświadcza dziecko. Niektórym dzieciom nakręca emocję złości, bo przecież nie chcą twojej rady, chcą się wygadać! Teraz, kiedy Monika zadaje te trzy pytania, dowiaduje się co się stało (pytanie 1), kieruje swoje dzieci na oszukiwanie rozwiązań (pytanie dwa) i sprawdza, czy potrzebują jej pomoce (pytanie trzy).

  1. Oddziel emocję od zachowania

    Na emocje się zgadzasz, OK, ale na trzaskanie drzwiami nie musisz. Wyraźnie to zaznacz: „to, że …, nie oznacza, że…

I trzy zasady, które pomagają ograniczyć wpadanie w emocje podczas kontaktu z nami, rodzicami:

  1. Komunikuj się z szacunkiem

Zadaj sobie pytanie: czy gdybym był nastolatkiem, chciałbym, aby moja mama czy tato tak się do mnie zwracali? W okresie dorastania twoje dziecko jest bardzo wrażliwe na swoim punkcie. Każdą twoją uwagę odbiera przeciwko sobie. Zauważyłyśmy, że kiedy ktoś nas tylko krytykuje i ciągle mu się coś w nas nie podoba, to włącza nam się taki system odbierania, że cokolwiek by ta osoba nie powiedziała, nawet „dzień dobry”, to reagujemy negatywną emocją. Miałam kiedyś taką koleżankę w pracy, a Monika szefa. Wiemy, co mówimy! Jeśli chcesz przekazać krytyczną uwagę, powiedz to tak zwanym „komunikatem JA”, czyli opisz fakt, który ci się nie podoba, nazwij swoje uczucia, jak ty się z tym czujesz, potem powiedz, jakie są konsekwencje negatywnego zachowania, czyli co się stało po tym, że twój syn, czy córka nie zamknął drzwi na klucz, a na koniec wyraź swoje oczekiwanie, czyli jakiego zachowania oczekujesz następnym razem w tej sytuacji. Tak. Moniki córka zapomniała zamknąć drzwi na klucz i nie usłyszała, że jest bezmyślna, ale to, że Monika bardzo się wystraszyła, kiedy odkryła otwarte drzwi, że mogli paść ofiara złodziei i że prosi, aby Ola sprawdzała za każdym razem, czy drzwi są zamknięte.

  1. Akceptuj i chwal

Oj, dobra, nas nie chwalono, a niektórzy się obawiają, że przechwalą. Nic podobnego. Kiedyś podczas wykładu, wspomnianej już pani Iwony Majewskiej – Opiełki, jedna z matek zapytała, jak chwalić, by nie przekroczyć tej linii? Żeby dziecku w głowie poprzewracać. Pani Iwona odpowiedziała: „a widział ktoś z Państwa tę linię”? Nie martw się. Woda sodowa nie uderzy dziecku do głowy od kilku dobrych słów od rodzica. Nic się nie stanie jak po powrocie z pracy zamiast, jak zwykle, zwrócić uwagę na niepowieszoną kurtkę, rzucony plecak i rozlane mleko na stole, pochwalisz to, że lekcje już odrobione, lub po prostu zapytasz: „Co u ciebie dobrego synu/córko?” Pomyśl, jak jutro zaskoczysz swoje dziecko tym pytaniem.

  1. Zmień sposób zadawania pytań

No właśnie. Pytania. Większość z nas automatycznie zadaje pytanie „Co w szkole?” To jest najgorsze pytanie, jakie może zadać. Działa ono, jak płachta na byka. Monika też ma z nim złe wspomnienia. Jej zawsze w szkole przydarzały się historie,  o których wcale nie chciała opowiadać rodzicom. Na szczęście wystarczało im zdawkowe „Dobrze”. Co jest nie tak z tym pytaniem? Twoje dziecko może poczuć, że nie interesujesz się nim – jako osobą, tylko ocenami. Nastolatki zamykają się na to pytanie. Usłyszysz „dobrze” albo opowieści o dobrych ocenach. Z tego pytania nie dowiesz się, co się działo w szkole, bo jest to pytanie z gruntu oceniające, a jak już wiesz – w tym wieku dziecko nie lubi oceniania. Nie lubi też pytań, które odbiera jako inwigilujące. To te, które zaczynają się od: dlaczego? po co? Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć jak było w szkole, zapytaj „Co u ciebie dobrego?”, „Jak się dziś czujesz?”

Tak sobie myślę, czy przypadkiem te nasze zasady nie są uniwersalne…

Sprawdzisz? Podzielisz się z nami doświadczeniem?