Zaznacz stronę

Jestem obserwatorem, jestem też dobrym słuchaczem, a że okazji do słuchania mam wiele, a to w pociągu, a to w „poczekalniach”, czekając z innymi rodzicami na dzieci aż skończą zajęcia, to z tego słuchania, mówienia, słyszenia zrodziło się…..

„…mój młodszy syn to już bez tableta żyć, nie może…”

„…mój to tylko by grał, w ogóle go szkoła nie interesuje…”

 „…a ja tam uważam że to dobrze, wszystko tam jest, do biblioteki nie trzeba chodzić, wszystko jest w tym internecie…”

„…no a my, to co? nic nie mieliśmy, ni telefonu, ani komputera – rany, jakie to było super dzieciństwo….”

„…jak ja zobaczyłam, jakie tam są strony, co mogą zobaczyć, to wie Pani, jakie to zagrożenie, co on sobie pomyśli, że tak to wygląda…”

„…ale muszą umieć, jak bez komputera pracę znajdą… .”

Tak, świata bez komputera i internetu już pewnie nie będzie.

Dla jednych super narzędzie, dzięki  któremu można się wiele nauczyć, dużo dowiedzieć, rozwijać swoje pasje, fajnie spędzać czas, dla innych kontrolowany „diabeł”- lepiej ograniczyć, monitorować, sprawdzać. Niektórzy zdecydowanie są przeciw, najlepiej w ogóle zakazać.

No właśnie, jak znaleźć równowagę miedzy światem rzeczywistym a wirtualnym?

My, Rodzice, znamy i jeden i drugi świat. Przecież „kiedyś” komórki i internetu nie było. Było podwórko, skakanki, trzepaki, zabawa w chowanego, berka. A nasze dzieci? Kiedy  przyszły na świat internet już był, telefony komórkowe też. Czy to znaczy, że źle? Czy gorzej? Czy lepiej? Na pewno inaczej. Uczymy nasze dzieci wielu rzeczy, ubierania, wiązania butów, posyłamy na lekcje z języka obcego, na piłkę, na tańce na balet… A jak uczymy dzieci korzystania z komputera/ internetu? Czy w ogóle uczymy? Jaki sposób do tej nauki wybraliśmy??

„…ja to powiem Pani tak, ustaliłam zasady, tylko ciężko z konsekwencją…”

„…jak nie mam czasu, no to gra, obiad sam się nie zrobi…”

„… wiem, że mądry to dzieciak jest, głupot raczej nie ogląda…”

„….ja już jestem po rozmowie, bo dokuczali chłopcu jednemu…”

„…my to tylko w weekendy tablet wyciągamy, w tygodniu nie mam mowy…”

„… jak zobaczyłam, ze ma tylu znajomych, to taką rozmowę miała, że hoo, no bezmyślnie zupełnie to robią…”

Czego nie wiemy o naszych dzieciach w sieci?

Dużo wiemy co robią nasze dzieci, z kim się spotykają, co lubią, a czego nie cierpią, co ich uszczęśliwia, a co martwi. A czy wiemy co robią w sieci, z kim rozmawiają, kogo znają,  czego i po co szukają? Ze zbioru, tych wszystkich rozmów, z tego słuchania, z doświadczenia, powstały warsztaty „Świ@domy rodzic- bezpieczne dziecko”. Na nich poznajemy i  doświadczamy, czego nie wiemy o swoich dzieciach. Z tego, co nam do tej pory wyszło, stworzyłam taki TOP:

– nie znamy wszystkich „znajomych” naszych dzieci

– nie wiedzieliśmy, że chcieli iść na spotkanie z nieznajomym

– nie wiemy, czy będąc u koleżanek/kolegów korzystają z internetu

– nie wiem, czy w domach znajomych/ sąsiadów są ustalone zasady na korzystanie z komputera

– nie wiemy, że dzieci nasze były ośmieszane na portalu społecznościowym

– nie wiemy, że były proszone o podanie danych „wrażliwych”

Nie wiemy, nie wiemy…

„… wie Pani, to rolą nauczycieli jest, przecież jest informatyka w szkole…”

„….one to mądrzejsze teraz od nas, nie można nic powiedzieć…”

„….u nas to w szkole też były takie zajęcia, to fachowcy, specjaliści lepiej im zaufać…”

„….ja to najlepiej odłączyłabym ten komputer i komórkę zabrała , święty spokój by był…”

A Ty co zrobisz?

Gościnnie dla Domu Relacji: Edyta Kołodziej, LUMICO Szkolenia i Coaching

www.lumico-szkolenia.pl