Jak szybko ten czas biegnie… Wydawało mi się, że całkiem niedawno pisałam o Czarnomyślu pospolitym, a tu proszę, minęły już dwa miesiące. Pamiętasz ten artykuł? Jeśli nie czytałaś, sprawdź, jak działa czarnomyśl i jak się go pozbyć, a potem wróć tu i poznaj innego potwora z naszej głowy. Dziś kilka słów o Ofiarus Losus.

 

Jakie myśli produkuje Ofiarus Losus?

 

Skąd masz wiedzieć, czy w Twojej głowie siedzi Ofiarus Losus? Sprawdź sama. Taki miały test. Przeczytaj poniższe zdania:

– „Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie docenia, nikt nie pomaga, a przecież wystarczy, żeby ten mi kwiatka przyniósł, a tamta to mogłaby choć raz dla nas obiad w niedzielę ugotować, o oni mogli przecież mnie zaprosić, ale nie, woleli sami…”

– „No i znów mi nie wyszło, coś z tym projektem nie jest OK, nie może się przecież nie udać! Co powie mama? Tata? Mąż? Przyjaciółka?”

– „Mam dość! Dlaczego nikt nie zadba o mnie? Dlaczego oni nie są mi wdzięczni? Tak mi smutno.”

 

I co?

Żadne zdanie nie pasuje do Ciebie? Spodziewałam się tego. Przecież nikt z nas nie chce być ofiarą losu. Zakładam, że chcemy być silni, niezależni i pewni siebie. A jednak …

 

Czasami dopada nas ofiarus losus i mamy chęć ponarzekać, pomarudzić, pojęczeć i poużalać się. I dobrze! Może tak być! Ogłoś wtedy Dzień Narzekania, ustal jego sposoby obchodzenia, wywieś ostrzeżenie dla rodziny, a potem wróć do swojego życia pełnego słońca!

 

Gorzej, jeśli Ofiarus Losus tak zadomowi się w twojej głowie, że bycie ofiarą stanie się twoją strategią, sposobem na życie.

 

Skąd bierze się Ofiarus Losus?

 

Ten nieznośny potworek zazwyczaj pojawia się w naszej głowie w dzieciństwie, kiedy próbujemy poradzić sobie z tym, co trudne poprzez manipulację rodzicami, wymuszanie płaczem, krzykiem, nagłą chorobą i niespodziewanymi bólami … Zadomawia się na stałe, gdy dalej stosujemy te same schematy, mimo, że nie są już nam potrzebne, bo jako dorośli potrafimy więcej i inaczej powinniśmy załatwiać nasze sprawy.

 

 

Jak zachowuje się ofiara?

 

Kiedy pielęgnujesz w głowie Ofiarusa Losusa, stajesz się ofiarą. Rezygnujesz z odpowiedzialności za własne życie. Oddajesz je w ręce innych. To oni mają zapewnić ci opiekę, wsparcie, zadbać o to, byś czuła się szczęśliwa. Uzależnisz to jak się czujesz o innych i od tego co mówią o tobie, co robią. Nie wierzysz, że jesteś w stanie zadbać o siebie i sama rozwiązać swoje problemy.

 

 Warto być ofiarą …

 

Życie ofiary jest wspaniałe. Nie wierzysz? Zobacz:

  1. Ktoś inny bierze odpowiedzialność za jej życie, a przecież to ciężka praca tak podejmować decyzje, dokonywać wyborów i brać za to odpowiedzialność, o nie! To dla ofiary zbyt trudne, łatwiej zlecić to innym!
  2. Jest usprawiedliwiona, bo przecież ma prawo tak źle się czuć, inni powinni się o nią martwić, wyciągać pomocną dłoń, zrobić coś za nią, zaopiekować się
  3. Jest uprawniona do specjalnego traktowania, bo zasługuje na specjalną dawkę współczucia, dobroci, empatii, bo przecież jej jest wyjątkowo ciężko i wyjątkowo jej się przytrafiło coś okropnego.
  4. Nie podejmuje ryzyka, bo nie podejmuje decyzji …
  5. Czuje, że ma rację, a inni nie mają, a to przyjemne uczucie …

 

Żadna ofiara losu, jaką znam, nie przyznaje się do tych korzyści. One jednak są i to one niewątpliwie trzymają swoje ofiary w objęciach przez długi, długi czas, nawet przez całe życie. Już wiesz, kto z Twojego otoczenia czerpie korzyści z bycia ofiarą?

 

 

Jak pozbyć się Ofiarusa Losusa?

 

Jeśli myślisz, że ofiara ma dobrze ze swoimi korzyściami, to się mylisz. Tak naprawdę wiele traci. Nie realizuje się w pracy, bo przecież ma problem z zadaniami, podejmowaniem decyzji. Może mieć kłopoty z relacjami w zespole, bo wszyscy mają już dość jej marudzenia i wykonywania za nią obowiązków. Trudno też o dobry związek partnerski, skoro jest się nastawionym na branie i wyczulonym na krytykę, prawda? Czasami ofiara nie chce przyznać się sama przed sobą do swojej roli, ale w głębi duszy, bardzo się tego wstydzi …

Niezbyt to przyjemne …

 

Pierwszym krokiem do wygnania z głowy Ofiarusa Losusa jest zauważenie swoich wzorców i nawyków.

(to trochę jak przyznanie się przed sobą: nazywam się …… i wchodzę w rolę ofiary;).

A później możemy zacząć proces odzyskiwania odpowiedzialności za własne życie.

Jak?

O tym innym razem …